|
Hotele we Włoszech
|
|  |
|
Miasteczka Gór Sybillińskich |
|
| autor fotografii: Henryk Bieroński |
|
Miasteczka Gór Sybillińskich |
[Powiadom znajomego] A A A |
|
Miasteczka i wioski Monti Sibillini
Jest ich dużo. Od całkiem małych, zaledwie dwa, trzy domy, do większych, wymagających odrębnego omówienia. Ale w każdym warto zatrzymać się choćby na chwilę, przynajmniej „rzucić okiem”.
Niby podobne, ale każde na swój sposób inne. Niektóre tętniące życiem, będące celem rzeszy turystów, do innych mało kto zagląda. Może te ostatnie są właśnie najciekawsze, bo jeszcze „nieodkryte”, nieopisane w przewodnikach? Jedne pięknie prezentują się na tle gór, jak Montefortino, inne wyrastają z wielkiej równiny Piano Grande niczym kopiec, jak Castelluccio.
Widziałem tylko kilka z nich. Więc nie będzie to szerokie omówienie tematu.
Najpierw zobaczyłem Fiastrę. Mimo, że miasteczko jest małe, przed południem dużo ruchu, całe rodziny przyjeżdżają z okolic na codzienne zakupy. We wczesnych godzinach popołudniowych Fiastra zamiera - do tego stopnia, że zwiedzając je można nikogo nie spotkać (wiadomo – sjesta). Na wzgórzu ponad miastem bardzo stary kościół, którego charakterystyczną wieżę często można zobaczyć na pocztówkach. Niedaleko znajduje się znane Lago di Fiastra – sztuczne jezioro o pięknym, turkusowym kolorze, rodzinne miejsce dla wypoczynku i ochłody.
Mieszkałem w Marche przez dwa tygodnie niedaleko Pievebovigliany, miasteczka urokliwego, gdzie poznany sympatyczny sklepikarz (pan Lucarelli – muszę tu przytoczyć jego nazwisko) pytał wkładając nam bułki do torby: „Dobre?” – oczywiście po polsku (innych polskich słów nie znał). Pievebovigliana ma niewielką, ale pięknie utrzymaną starą część, położoną na zboczu niewielkiego wzgórza. Oglądana w świetle zachodzącego słońca daje nastrój tak pełen ciepła, jak ciepło brzmi nazwa tego miasteczka.
Castellucio – położona w sercu Gór Sybillińskich wyspa na płaskowyżu Piano Grande; stare, sypiące się, wiecznie zatłoczone, gdyż nie sposób je ominąć (innej drogi tam nie ma). Wędrując po płaskowyżu ciągle je widzimy, pod różnym kątem, różnie oświetlone, zawsze przyciągające wzrok.
Visso – perełka warta zobaczenia. Piękne, stare domy wokół dużego, centralnie położonego placu o nieregularnie wydłużonym kształcie. Plac ma swoją atmosferę, a prowadzą do niego wąskie, kręte uliczki. Czasami przewalają się tam tłumy ludzi, innym razem jest dość pusto i relaksowo. Trzeba mieć jednak pecha, żeby akurat trafić na remont miejskich instalacji. Spomiędzy starych i nowych bruków co kawałek wystają wściekle niebieskie, perforowane rury. Cóż, do końca mego pobytu remontu nie zakończono – dlatego obraz Visso w mej pamięci jest trochę spaczony, ale zobaczyć je na pewno warto.
Spokojne i ciche, położone na uboczu Montecavallo. Aby je oglądnąć trzeba zboczyć z głównej drogi. Czy warto? Niekoniecznie, nie jest to miejscowość zabytkowa. Ale zadziwiają w niej domki, z reguły małe, zbudowane z wielką pieczołowitością i włoskim „smakiem”.
Montefortino – pięknie położone na tle gór. Gdy je zwiedzałem było puste, miejscami ładnie odrestaurowane, oświetlone zachodzącym słońcem. Przyjemnie było przejść się powoli wąskimi uliczkami, lekko pod górę. Czas prawie nie upływał. Spomiędzy domów prześwitywały góry, lekko zamglone, jakby układające się do snu.
Tak różne, a równocześnie tak do siebie podobne, są wioski i miasteczka w Parku Narodowym Monti Sibillini i na jego obrzeżach. Nie chciałem o nich pisać przy prezentacji Gór Sybillińskich, bo byłoby to ze szkodą dla jednych i drugich. Gdyż te góry i miasteczka współistnieją we wspaniałej, krajobrazowej symbiozie, ale z drugiej strony same w sobie też stanowią rzadko spotykane piękno. I oby tak pozostało. Oby nowoczesność i technika nie weszły tam „z butami”.
To było o tych mniejszych i całkiem małych. Większe - jak Sarnano czy Norcia – są zbyt ciekawe i oryginalne, by nie poświecić im osobno kilku słów i fotografii. |
|
|
+ dodaj informację lub opinię
Małe jest piękne....
2009-03-21
Właśnie jak często podróżując po Włoszech chce się zakrzyknąć:
"małe jest piękne". Piękne,spokojne i autentyczne...
Castelluccio di Norcia faktycznie jest "oblegane" w ciągu dnia, no bo wtedy wszyscy przejeżdżają przez przełęcz między Piano Grande a Piano Perduto, która jednocześnie jest centrum miasteczka.Ja wprawdzie nie byłam tam tak jak Pan w sierpniu, miesiącu najtragiczniej zatłoczonym wakacyjnie, ale z drugiej strony byłam w okresie największej atrakcji tej wioski, czyli okresu kwitnienia polnych kwiatów. Wtedy tam jest więc niby sporo turystów, ale i wtedy większość zjawia się albo na weekend albo tylko na jednodniową wycieczkę. Wieczorem czy o poranku można było spotkać prawie tylko miejscowych, a oddaliwszy się od wioski, często całymi godzinami spacerowałam tylko wśród kwiatów, ptaków i wspaniałych gór.
Dla wszystkich miłośników malutkich włoskich miasteczek chcę polecić dwie książki i jedną stronę www. Książki są już dawno temu wydane i po włosku, ale nawet bez znajomości języka same mapki i fotografie myślę, że dadzą cenną informację. Są nadal stosunkowo łatwe do wyszperania we włoskich antykwariatach:
1)3 tomowa pozycja podzielona na regiony, wydana przez Tourning Club Italiano: Citta' da scoprire, guida ai centri minori
2) nie lubię Reader'digest ale tym razem wypuścił całkiem niezłą książkę przewodnik po uroczych miejscach Włoch ( Guida agli incantevoli Villaggi, Paesi, Borghi d'Italia)
Natomiast najłatwiej zajrzeć na stronę najpiękniejszych miasteczek włoskich ( wersja po włosku i angielsku)i można tam chociażby znaleźć listę takich perełek klikając na mapkę z danego regionu. Oczywiście, gdy czegoś tam nie znajdziemy nie oznacza że jest niewarte odwiedzenia. Są tam miasteczka wybrane wg ścisłych reguł, istnieją zresztą inne ciekawe klasyfikacje czy listy. Ale w momencie gdy jedziemy gdzieś a nie słyszeliśmy co jest warte obejrzenia, z tych maluchów, bo o tych dużych oczywiście trąbi każdy przewodnik, wtedy warto zajrzeć właśnie np. tu:
http://www.borghitalia.it/
Inna skarbnica dla miłośników pięknie zlokalizowanych, z historią i dobrym jedzeniem to stowarzyszenie :
http://www.cittaslow.net/sezioni/Rete%20Italiana/
( też włoski i angielski)
Pozdrawiam wszystkich miłośników Italii.
Małgorzata
:: Małgorzata
Esspresso, wino, relaks....
2009-03-21
Witam,
mój obecny komentarz jest nawiązaniem do poprzedniego o Górach Sybillińskich. "Italia-Italia" serwuje nam przepiękne, przecudne miasteczka, w których aż chce się zasiąść przy esspresso i lampce (butelce?) wina i wypoczywać, wypoczywać..... Przyłączam się do głosu "Małe jest piękne" i chyba przekonam się do wystawienia swego "nosa" poza Sardynię:). Wspaniale, że dzięki takim fotografiom możemy poznawać Włochy nie tylko z perspektywy Rzymu czy Milano. Dziękuję raz jeszcze.
Pozdrawiam miłośników Pięknej Italii:)
Tanti baci:)
:: Magdalena (od Sardynii:) )
witam
2009-04-02
Ja mieszkam w Visso widzialam wszystkie miasteczka wyżej opisane i naprawde można się zakochac.Jesli ktoś lubi spokój cisze to raj na ziemi. A remonty skończone. Nowy ale w starym stylu połozony podbrug na głownej uliczce.Warto zwiedzic... pozdrawiam serdecznie
:: emilia
Do Castelllucio przez Piano Grande...
2010-06-14
Przez połonin palce droga spływa na dno płaskiej dłoni
W kaczeńców żółcisty bezkoniec ze śniegiem w zieleni.
Niecierpliwym wiatrem w grzywach górskich koni...
Gna do Calsetlluccio,łodzi słońca z żaglem wiernych cieni.
:: adi
La Villetta
2010-06-16
Mury na wzgórzu, nad oliwnym gajem
Dębowe lasy, czerwień maków i białe obłoki
Cyprysy, pinie... i buki czarowne majem
La Villetta już blisko, tuż-tuż, dwa-trzy kroki
Chaos chmur, niebo pocięte zalotami ptaków
Cykady rozedrgane w cykadzim śpiewaniu
Południe przytulone do rozgrzanych dachów
Miara czasu... niezmienna w toskańskim tykaniu
:: adi
Zakupy w Toskani
2010-06-17
Kupię sobie miasteczko
Na górze, na skale,
Mury przy nim, maki przy nim,
Cyprysy... i cztery krasnale
Widok dolin, pól i lasów,
Cykad czarowanie...
Będę marzył, czas marnował
I tak już zostanie... tak zostanie
Kupie także gaj oliwny
Na górze, na skale,
Krzesło stare, krzesło piękne
Pod młodym platanem...
Szepty ciszy, ptaków śpiewy,
Wiatru szumne granie...
Będę patrzył, słuchał będę
I tak już zostanie... zostanie
Tobie kupie ogród wielki
Na skale, na górze
Pinie, dęby, jaśmin jasny
Bez i pnące róże...
Uśmiech słońca, chmur zaloty,
Ziół zaczarowanie...
Będę patrzył jak królujesz
I tak już zostanie... tak zostanie
:: adi
Deszcz w Livorno
2010-06-19
Błyskawice dzielą monotonię nieba
Deszcz pada - Mży nudny deszcz... w Livorno
Tylko czasem mignie białoskrzydła mewa
Krzycząc do mnie "Hej! Hej stary!... Buuuongiorno!"
________________________________________________________
To czwarta z pieciu (szesciu?) wierszowanek napisanych
w maju 2010, tam (Toskania i Marche) i po powrocie do Kanady gdzie mieszkam.
Pisanie takich kawalkow to zabawa w slowa i opis roznosci, ktore nas otaczaja lub dotycza.
Mam nadzieje, ze niektore z nich dosc zgrabnie pasuja do profilu tej niezwykle ciekawej strony.
Dysponuje tez spora kolekcja "wloskich" zdjec, ktore chetnie udostepnie waszej stronie.
Sciski,
:: adi
Kobieta z Orvieto - Piosenka ludowa
2010-06-23
Kobieto, kobieto...
co robisz w Orvieto?
Siedzę sama na balkonie...
liczę ptaki, liczę konie
Kobieto, kobieto...
chcesz pierścień z Orvieto?
Chcę ten złoty z rubinami,
żeby świecił mi nocami
Kobieto, kobieto...
co nucisz w Orvieto?
Nucę pieśni stare-nowe,
by ktoś dla mnie stracił głowę
Kobieto, kobieto...
co tańczysz w Orvieto?
Pląsam taniec bardzo stary,
by ktoś wyznał swe zamiary
Kobieto, kobieto...
o czym marzysz w Orvieto?
Marzy mi się orszak biały,
mój weselny, mój wspaniały!
________________________________
5/6
:: adi
Miasteczka... Notatki z podróży
2010-07-09
Todi, Todi co cię zdobi, daje tyle krasy?
Piekno swoje pięknem zdobię i dodaję klasy!
***
Gubio, Gubio czy cię lubią? Czy tęsknią do ciebie?
Lubią, tęsknią... w Gubio jest jak w niebie!
***
Gubio - Wszyscy z Gubio w nosie dłubią!
Norcia - Norcia trufli porcja
Orvieto - Orvieto jest kobietą
Todi - Todi życie zdobi
Trevi - Trevi miłość krzewi
Urbino - Urbino jak wino
Spoleto - Do Spoleto jedź karetą
______________________________________
6/6 - Koniec podróży
:: adi
krytyka
2011-11-18
Zbyt przesłodzone te komętarze bo ja jak tu mieszkam to owszem zauwarzam piękno natury ale co do włochów i ich harakerów to nigdy się nie zgodze że są wspaniałymi ludzmi.Znając język i przebywając z nimi na codzień dają się poznac jako fałszywcy.Zaś spokój to jest w małych miasteczkach ale tylko na wakacje bo życie tu to katastrofa.
:: Gość
|
|
|