Bia³e szaleñstwo we W³oszech
Wyjazd narciarski do W³och by³ odk±d pamiêtam moim marzeniem. Letni±, s³oneczn± i upaln± Italiê znam na wylot zje¼dziwszy j± wszerz i wzd³u¿. Brakowa³o mi jednak wci±¿ jej zimowego oblicza. Wreszcie w tym roku siê uda³o! Do¶æ pó¼no bior±c pod uwagê fakt, ¿e swoje pierwsze narciarskie kroki stawia³am w wieku lat dwóch, ale jak to siê mówi – lepiej pó¼no, ni¿ wcale.
Wiedzia³am, ¿e W³ochy to mekka narciarzy z ca³ego ¶wiata. Mnie jednak nie poci±ga³y popularne stoki w megadrogich miejscowo¶ciach, t³umy oblegaj±ce bary na trasach, markowe ciuchy i znane twarze o znudzonych sw± popularno¶ci± spojrzeniach. Szuka³am czego¶ spokojniejszego, z dala od zgie³ku i wielojêzycznego przekrzykiwania siê. I znalaz³am – Montecampione, niewielka miejscowo¶æ w Lombardii, ponad Lago d’Iseo i niedaleko Val Camonica s³yn±cej z prehistorycznych rytów skalnych wpisanych na listê UNESCO.
Do Montecampione przyby³am w drugiej po³owie marca. Na pocz±tku, widz±c zupe³nie wiosenn± aurê w dolinie, mia³am pewne obawy co do realizacji moich narciarskich planów. Jak siê okaza³o zupe³nie bezpodstawne. Wystarczy³o znale¼æ siê na wysoko¶ci 1200 m n.p.m., ¿eby przekonaæ siê, ¿e zima jeszcze siê nie skoñczy³a. Boski widok! Jak okiem siêgn±æ o¶nie¿one stoki i… jedynie co jaki¶ czas ciemny punkcik zmierzaj±cy szerszymi lub wê¿szymi zakrêtami w dó³. A¿ trudno mi by³o w to uwierzyæ, ale stoki by³y moje i tylko moje!
I tak oto zaczê³o siê 10 najpiêkniejszych zimowych dni mojego ¿ycia.
Rano ¶niadanko z widokiem na s³oneczn± dolinê, potem ca³odzienne narciarskie szaleñstwo a¿ do zmierzchu (stoki niestety nie by³y o¶wietlone), wieczorem relaksuj±ce i rozlu¼niaj±ce miê¶nie p³awienie siê w hotelowym basenie. Potem kolacja, rzut oka na ratraki przygotowuj±ce stoki na dzieñ nastêpny i na zakoñczenie animacje i Piano Bar w hotelu. ¯yæ nie umieraæ! Ka¿dy dzieñ pozornie identyczny jak poprzedni. Jednak tylko pozornie. Schemat dnia niezmienny i jak¿e mi³y, lecz poza tym codziennie co¶ nowego, jaka¶ niespodzianka, zaskakuj±cy widok.
40 km tras alpejskich przygotowanych po prostu fantastycznie
Stoki g³adkie jak stó³, bez ani jednej muldy, co dla mnie, wychowanej na muldziastych polskich stokach, by³o wrêcz nie do uwierzenia. Wprawiona w bojach w naszych rodzimych survivalowych warunkach odczuwa³am wrêcz rozkosz g³adzi, któr± czu³o siê pod nartami. To s± warunki, w których mo¿na szlifowaæ swoje umiejêtno¶ci, ukradkiem podgl±daj±c jak je¿d¿± najlepsi – przystojni i opaleni instruktorzy o urzekaj±cych u¶miechach :-) O opaleniznê zreszt± nie by³o trudno. Wystarczy³ jeden dzieñ, ¿eby policzki nabra³y zdrowego brzoskwiniowego odcienia. Potem pracowa³o siê ju¿ tylko nad jego przyciemnieniem i utrwaleniem. Co wytrwalsi wystawiali do s³oñca przez wiele godzin nie tylko swe oblicza, ale co tylko siê da³o po podci±gniêciu rêkawów i nogawek spodni narciarskich. Nie bêdê ukrywaæ, ¿e te¿ ka¿dego dnia po¶wiêca³am godzinkê na zbawienn± k±piel s³oneczn±. Taras baru na wysoko¶ci 1700 m n.p.m. by³ codziennie moim celem. I tak w po³owie narciarskich szaleñstw robi³am sobie przerwê na prawdziwe w³oskie cappuccino i fantastyczne rogaliki z marmolad± morelow±, które co rano w³asnorêcznie piek³a pani Carla, w³a¶cicielka baru. Moim szczerym zachwytem nad jej arcydzie³ami sztuki cukierniczej zaskarbi³am sobie jej sympatiê. Czeka³ wiêc na mnie zawsze najwiêkszy rogalik i cappuccino posypane grub± warstw± czekolady – mmm… niebo w gêbie!
Stoki w rejonie Montecampione nie nale¿± mo¿e do najwy¿szych ...
... (maksymalnie 2000 m n.p.m.), ale zapewniam, ¿e to wystarczy, ¿eby sprawdziæ siê na czerwonych i czarnych trasach. Niebieskich jest tam niewiele i opanowane s± praktycznie w ca³o¶ci przez szkó³ki narciarskie dla najm³odszych. Mnie szczególnie przypad³y do gustu trasy czarne, oznaczone „pista per sciatori esperti”, a w rzeczywisto¶ci wcale nie a¿ tak gro¼ne. W szczycie sezonu z pewno¶ci± rejon ten pe³en jest mi³o¶ników desek wszelakich, w marcu jednak ruch maleje, do wyci±gu wsiada siê niemal nie zatrzymuj±c nart i chwilami mo¿na odnie¶æ wra¿enie, ¿e stoki ma siê na wy³±czno¶æ. Poza tym rzecz±, która uderzy³a mnie zaraz po przyje¼dzie jest znikoma liczba turystów zagranicznych. Z rzadka s³yszy siê jedynie pojedyncze g³osy polskie i niemieckie. Panuje wiêc prawdziwa w³oska atmosfera, ludzie s± przemili, skorzy do rozmowy i niezwykle otwarci. No i jak tu nie poczuæ siê jak w raju… :-)